Boski blondyn
Joanna, spacerując jako Kasieńka wieczorami, spotyka blondyna swoich marzeń, który zawiera z nią interesującą znajomość.Najdziwniejszym chyba z opisanych w “Romansie wszechczasów” motywów jest ten, z zapoznaniem Marka, blondyna z marzeń Joanny. Jest to osoba szczególna, którą Joanna wyobraziła sobie przed wieloma laty z wszelkimi szczegółami, wiedząc zawczasu, że jeśli sobie coś bardzo dokładnie wymyśli, to nigdy jej się to nie przytrafi.Tymczasem, gdy jako Kasieńka wędruje wieczorami po skwerku, w jej oko wpada postać oszałamiającego blondyna. Z wyglądu spełnia wszystkie wymagania jej wyobraźni, jak się później okazuje, z charakteru i umiejętności też. W którymś momencie Joanna zgadza się spotkać z nim w kawiarni i przeprowadza swoisty test, zadając mu szereg pytań, mających na celu sprawdzenie, czy posiada wszystkie wymyślone przez nią umiejętności. Blondyn nie sprawia jej zawodu, przyznając się do pilotowania helikoptera, skutecznego strzelania do celu, pływania i jeżdżenia na nartach. Nawet na imię ma Marek, tak, jak powinien w wyobraźni Joanny. Brakuje mu tylko jednej cechy – nie leci na nią energicznie. Po zakończeniu pierwszego tygodnia życia jako Kasieńka, Joanna nie spodziewa się więcej o niej słyszeć. Myli się.Tydzień wymiany dobiega końca, a Joanna nie może się już doczekać, kiedy wróci do własnego domu i własnej postaci. Pamięta jednak o zaleceniach milicji, która przestrzegała ich o możliwości kolejnego kontaktu z Kasieńką i panem Palanowskim, i ustala z fałszywym mężem sygnał, po którym mają się rozpoznać, jeśli kiedykolwiek znowu znajdą się razem w mieszkaniu Kasieńki. Ma to być niewinna czynność: Joanna zdejmie pantofel, udając, że coś z niego wyrzuca, a fałszywy mąż będzie stukał palcami w okno.Oczywiście, nie mija nawet tydzień, a pan Palanowski i Kasieńka ponownie pojawiają się w mieszkaniu Joanny i wymiana następuje po raz drugi. Tym razem uprzedzeni, fałszywy mąż i Joanna ponownie kontaktują się z milicją, zdając pułkownikowi relację z przebiegu wydarzeń. W tym samym czasie w akcję wtajemniczony zostaje Marek, który zresztą sam domyśla się większej części prawdy. Przestrzega on Joannę przed lekkim traktowaniem całej sprawy, która, wbrew pozorom, może okazać się bardzo niebezpieczna.