Wpisy z kategorii Książki

Chmielewska

5Spotkanie towarzyskie, poświęcone oblewaniu czerwonej lampy, znienacka przybiera zgoła makabryczny wydźwięk.Wszystko zaczyna się od tego, że Joanna, przyjeżdżająca do swojej duńskiej przyjaciółki Alicji, w czasie rozmowy w samochodzie stwierdza, że nazwa dzielnicy, na której owa przyjaciółka mieszka – Allenrod – oznacza “wszystko czerwone”. Niezrażona upartym tłumaczeniem, że “allen” to olcha, a “rod” oznacza coś w rodzaju poręby, tłumaczy, że w języku pośrednim między angielskim a niemieckim, “Allenrod” oznacza coś kompletnie innego.Już na wstępie okazuje się, że szkarłatny kolor będzie naszych bohaterów prześladował przez dłuższy czas. Pretekst do spotkania ponad dziesięciu osób, czerwona lampa ogrodowa, ustawiona na tarasie późnym wieczorem świeci tak, że widać tylko stół i nogi biesiadujących. Wesoła kompania wymienia się uwagami i dowcipami, aż nagle, ni z tego ni z owego jeden z gości, niejaki Edek, zaczyna wrzeszczeć, że Alicja spotyka się z “różnymi takimi” i że “on mu powie”. Po chwili cichnie, najwyraźniej usnąwszy w pijackim delirium a spotkanie trwa dalej. Dopóki rano nie okazuje się, że Edka ktoś zadźgał nożem do papieru. Znalezienie kalendarzy i zdjęć Alicji przyczynia się do ujęcia mordercy, którym okazuje się być ktoś z jej znajomych.Gruntowne sprzątanie domu i pomoc władz śledczych w końcu daje rezultaty. Alicja znajduje odpowiednie zdjęcia i kalendarz z właściwego roku i z pomocą Joanny odtwarza wydarzenia, których była świadkiem, a które świadczyły o powiązaniu jednej ze znajomych jej osób ze światem przestępczym. Powiadomiona o odkryciu policja ujmuje mordercę i wyjaśniają się wszystkie sprawy dotychczas niewyjaśnione. Niedoszłe ofiary, rozlokowane w trzech szpitalach, dochodzą do siebie. Znajomi Alicji z ulgą szykują się do wyjazdu i wyprawiają ostatnie, pożegnalne przyjęcie.Tymczasem, gdy wszyscy jedzą, pija i wspominają, nagle słychać kapanie. Irytujący dźwięk w końcu zwraca uwagę wszystkich. Poszukiwanie źródła ujawnia czerwoną kałużę czegoś lepkiego, co skapuje zza niedomkniętych drzwiczek od stryszku. Konsternacja ogarnia wszystkich obecnych. Wahając się między wzywaniem karetki a pana Muldgaarda, postanawiają najpierw sprawdzić źródło czerwieni. Jeden z mężczyzn wchodzi na stryszek po drabinie i przynosi stamtąd uszkodzony słoik z wiśniową nalewką.

Wielki przekręt

9Przebieranka wydaje się być skuteczna do czasu, gdy Joanna zaczyna podejrzewać poważniejszy przekręć, który stoi za tajemniczym romansem.Przez kilkadziesiąt stron towarzyszymy Joannie w domu Kasieńki, będąc świadkiem szeregu zabawnych i niespodziewanych scen. Żyjące w separacji z żoną mąż wydaje się nie być świadomy podstępu. Oboje z Joanną, mieszkając w tym samym domu, zdają się żyć osobno. Joanna pilnie przestrzega zaleceń pana Palanowskiego i Kasieńki, codziennie rano za pomocą makijażu upodabniając się do niej i co wieczór wybierając się na mały spacer na pobliski skwerek.Po trzech dniach Joanna zaczyna podejrzewać, że z mężem i całym misternym planem jest coś nie tak. Zauważa, że małżonek Kasieńki wydaje się czuć nieswojo we własnym domu, unika jej samej jak ducha i odmawia odebrania przesyłki, która czeka w sieni na decyzję o swym losie. Joanna orientuje się w końcu, że tak jak ona jest podstawioną żoną, tak mąż jest podstawionym mężem i sprawdza tę teorię w praktyce. Okazuje się, że miała rację. Mąż Kasieńki też najwyraźniej wpadł na ten sam pomysł, wynajmując kogoś, by udawał jego w czasie, gdy on z ukochaną wyjechali na tydzień. Wyprawa do Sopotu okazuje się być kluczowym momentem w rozwoju akcji i, przy udziale Marka, prowadzi do jej ostatecznego rozstrzygnięcia.Po spędzeniu w Sopocie paru sympatycznych dni, Marek zaczyna interesować się pewną piękną dziewczyną, która mieszka w pokoju obok. Jego deklaracje usypiają czujność Joanny, która dodatkowo musi przez kilka dni pilnie zajmować się pracą zawodową, przez co Marek wyprowadza się do innego pokoju, by dać jej trochę koniecznego spokoju. W międzyczasie nadal spotyka się z piękną nieznajomą.Joanna w końcu odkrywa kant i zaczyna śledzić Marka i dziewczynę na własną rękę. W którymś momencie okazuje się, że ślady jej buta są dostrzeżonymi wcześniej śladami włamywacza, który był w mieszkaniu Kasieńki przed dwoma tygodniami. Okazuje się, że włamywaczem była dziewczyna, która, znając przestępczą działalność Kasieńki i jej prawdziwego męża, postanowiła ukraść brylanty.Błyskawiczna akcja przeprowadzona przez Marka udowadnia Joannie, że jej blondyn przez cały czas współpracował z policją, próbując nawiązać z dziewczyną kontakt by doprowadziła go do swojego szefa. Brylanty zostają odnalezione. Opowieść kończy się na kutrze rybackim w promieniach zachodzącego słońca. Po dłuższej dyskusji, Joanna postanawia dać znać milicji, o tym, co się dzieje w domu Kasieńki i zaczyna działać.Po konsultacji z fałszywym mężem, oboje podejmują decyzję. Sprawa jest szemrana, tajemnicze małżeństwo mogło być mieć jakieś nieczyste sprawki na myśli, gdy wynajmowali Joannę i męża jako swoich zmienników. Milicja potwierdza wersję Joanny, gdy, uprzednio przebrawszy się z powrotem za siebie, zgłasza całą sprawę pewnemu zaprzyjaźnionemu pułkownikowi.Kasieńka i jej prawdziwy mąż okazują się należeć do szajki przemytników, wywożących za granicę historyczne skarby. Milicja zawiera z Joanną ugodę, w myśl której ona i fałszywy mąż pozostają na posterunkach do skutku, a w razie gdyby Kasieńka i pan Palanowski zgłosili się znowu, należy przyjąć ich propozycję wymiany po raz drugi.W międzyczasie mąż otwiera tajemniczą paczkę, która od kilku dni leży porzucona w sieni i okazuje się, że są w niej przedmioty przemytu, zakamuflowane w postaci nieprawdopodobnych bohomazów. Poinformowana o tym milicja podmienia precjoza, co stanowi część szerzej zakrojonej akcji, by uśpić czujność przemytników, pilnujących swoich zmienników.

Boski blondyn

7Joanna, spacerując jako Kasieńka wieczorami, spotyka blondyna swoich marzeń, który zawiera z nią interesującą znajomość.Najdziwniejszym chyba z opisanych w “Romansie wszechczasów” motywów jest ten, z zapoznaniem Marka, blondyna z marzeń Joanny. Jest to osoba szczególna, którą Joanna wyobraziła sobie przed wieloma laty z wszelkimi szczegółami, wiedząc zawczasu, że jeśli sobie coś bardzo dokładnie wymyśli, to nigdy jej się to nie przytrafi.Tymczasem, gdy jako Kasieńka wędruje wieczorami po skwerku, w jej oko wpada postać oszałamiającego blondyna. Z wyglądu spełnia wszystkie wymagania jej wyobraźni, jak się później okazuje, z charakteru i umiejętności też. W którymś momencie Joanna zgadza się spotkać z nim w kawiarni i przeprowadza swoisty test, zadając mu szereg pytań, mających na celu sprawdzenie, czy posiada wszystkie wymyślone przez nią umiejętności. Blondyn nie sprawia jej zawodu, przyznając się do pilotowania helikoptera, skutecznego strzelania do celu, pływania i jeżdżenia na nartach. Nawet na imię ma Marek, tak, jak powinien w wyobraźni Joanny. Brakuje mu tylko jednej cechy – nie leci na nią energicznie. Po zakończeniu pierwszego tygodnia życia jako Kasieńka, Joanna nie spodziewa się więcej o niej słyszeć. Myli się.Tydzień wymiany dobiega końca, a Joanna nie może się już doczekać, kiedy wróci do własnego domu i własnej postaci. Pamięta jednak o zaleceniach milicji, która przestrzegała ich o możliwości kolejnego kontaktu z Kasieńką i panem Palanowskim, i ustala z fałszywym mężem sygnał, po którym mają się rozpoznać, jeśli kiedykolwiek znowu znajdą się razem w mieszkaniu Kasieńki. Ma to być niewinna czynność: Joanna zdejmie pantofel, udając, że coś z niego wyrzuca, a fałszywy mąż będzie stukał palcami w okno.Oczywiście, nie mija nawet tydzień, a pan Palanowski i Kasieńka ponownie pojawiają się w mieszkaniu Joanny i wymiana następuje po raz drugi. Tym razem uprzedzeni, fałszywy mąż i Joanna ponownie kontaktują się z milicją, zdając pułkownikowi relację z przebiegu wydarzeń. W tym samym czasie w akcję wtajemniczony zostaje Marek, który zresztą sam domyśla się większej części prawdy. Przestrzega on Joannę przed lekkim traktowaniem całej sprawy, która, wbrew pozorom, może okazać się bardzo niebezpieczna.

Kradzież brylantów

8Historia rozpoczyna się w momencie, gdy Joanna śledzona jest przez tajemniczego nieznajomego w pewien mglisty wieczór.Jak w wielu książkach Chmielewskiej, akcja zaczyna się właściwie przez przypadek. Wracająca do domu z jakiejś imprezy Joanna, z przekrzywioną peruką, rozmazanym makijażem i właściwie nie do końca podobna na siebie, z rozpędu wpada na jakiegoś przechodnia, niemal go przewracając. Mężczyzna podąża za Joanną do jej domu, a dwa dni później przychodzi do niej niemalże na kolanach z niezwykłą prośbą.Otóż jest on zakochany w kobiecie, która jest zamężna i nieszczęśliwa w swoim związku. Ponieważ oboje, to jest on i jego wybranka, chcieliby wybrać się gdzieś sami na tydzień, a są świadomi zazdrosnego męża, mają do Joanny wielką prośbę – żeby zechciała przebrać się za Kasieńkę, do której jest niezwykle podobna i udawać ją przez ten czas w jej mieszkaniu.Joanna daje się namówić na tę zamianę, zdecydowana uwierzyć w wielką miłość i ułatwić zakochanym samotny wyjazd. Pan Palanowski podaje jej garść informacji z życia Kasieńki, a następnie przy pomocy charakteryzatora zmienia Joannę w kogoś zupełnie innego. Po trzech dniach afera wydaje się być zakończona, a przemytnicy wyłapani. Tymczasem Joanna zostaje oskarżona o kradzież.Ostatnie trzy dni życia jako Kasieńka, Joanna spędza znajdując w herbacie mały srebrny kluczyk. Jak się wkrótce okazuje, kluczyk ten pasuje do skrytki w biurku Kasieńki, która zostaje otwarta w obecności milicji i okazuje się być pusta. Zgodnie z zeznaniami przemytników, którzy w międzyczasie zostali przez milicję wyłapani, powinno się w niej znajdować dwadzieścia sześć brylantów, w których Kasieńka lokowała zyski z wywożonych za polską granicę zabytkowych precjozów. Z uwagi na znalezienie przez Joannę kluczyka i jej przyznanie się do tego, padają na nią podejrzenia, że brylanty ukradła i ukryła.Pułkownik ufa Joannie, podkreślając równocześnie, że został postawiony w niezręcznej sytuacji. Ze względu na bezpieczeństwo, udział Joanny i fałszywego męża w całej aferze zostaje utajony, przez co wychodzi na to, że brylanty ukradł pułkownik. Niemniej, nie zamierza on zamykać Joanny, wręcz przeciwnie – pozwala jej działać na własną rękę, o ile tylko nie wyjedzie ona poza granice Polski. Joanna postanawia wyjechać z Markiem do Sopotu.